Kosmetyki Lupilu z Lidla to produkty, po które wielu rodziców sięga zupełnie naturalnie, bo są łatwo dostępne, tanie i często po prostu „pod ręką”. Dyskontowe kosmetyki bardzo często z góry traktujemy jako te gorsze, dlatego w tym artykule sprawdzamy spokojnie, jak jest naprawdę, patrząc wyłącznie na składy.
Faktycznie, ceny tych produktów są niższe. Warto jednak zaznaczyć, że w drogeriach często można znaleźć preparaty tylko o kilka złotych droższe, a wyraźnie delikatniejsze składowo. I to jest ważny punkt odniesienia, szczególnie przy pielęgnacji najmłodszych dzieci.
Chcę bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz: kupowanie w dyskoncie nie jest niczym złym. Sama również czasem kupuję kosmetyki w dyskoncie, gdy coś nagle się skończy, jest weekend, nie mam czasu podjechać do drogerii i potrzebuję produktu „na już”. To jest zupełnie normalne i nie ma w tym nic niewłaściwego. Jednorazowe czy okazjonalne użycie takiego kosmetyku nie zrobi krzywdy skórze dziecka , nie popadajmy w paranoję.
Moim głównym zastrzeżeniem do kosmetyków Lupilu nie jest cała formuła jako taka, ale jeden powtarzający się składnik: Sodium Coco-Sulfate, czyli główny detergent myjący. Niestety występuje on we wszystkich analizowanych preparatach i to właśnie on sprawia, że te kosmetyki nie są wystarczająco delikatne do regularnego stosowania u noworodków i bardzo małych niemowląt.
Dlatego stawiam tu jasną granicę: dla starszych dzieci, dla dzieci bez wrażliwej skóry, powyżej 1. roku życia tych kosmetyków absolutnie nie skreślam. U wielu dzieci sprawdzą się zupełnie dobrze.
Natomiast dla noworodków i niemowląt do około 6. miesiąca życia moim zdaniem ten detergent jest po prostu za silny do przewlekłego stosowania. I co ważne: nie chodzi o to, żeby wydawać więcej pieniędzy. Wprost przeciwnie. Najbardziej ekonomicznym i jednocześnie najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla skóry noworodka jest zwykła woda. Noworodek nie wymaga żadnych dodatków do kąpieli, a jeśli już mamy wybór. Lepiej nie dodać nic, niż sięgnąć po preparat z mocnym detergentem.
Jeśli więc przez dziewięć miesięcy ciąży szukamy kosmetyku „najlepszego i najdelikatniejszego” dla skóry naszego dziecka, to nie jest to ten kierunek. I nie dlatego, że to dyskont, tylko dlatego, że skóra noworodka naprawdę nie potrzebuje mycia detergentami. Woda w zupełności wystarczy.